„Stary człowiek i morze” – streszczenie w pigułce ostatnidzwonek.pl
      Stary człowiek i morze | inne lektury | kontakt | reklama | Wersja mobilna
opracowaniestreszczeniebohaterowieżycie i twórczość autoratest   

Jesteś w: Ostatni dzwonek -> Lektury -> Stary człowiek i morze

„Stary człowiek i morze” – streszczenie w pigułce

Głównym bohaterem powieści jest stary rybak Santiago. Mężczyzna był nazywany we wiosce „salao”, co oznacza pechowca - przez osiemdziesiąt cztery dni nie złowił żadnej ryby. Jego wygląd wskazywał na to, iż bardzo ciężko pracował i był biedny. Na uwagę zasługiwały jego młodzieńcze oczy. Jedynym przyjacielem Santiago był chłopiec, który pomaga mu nosić sprzęt, a od czasu do czasu zapraszał go na piwo do Tarasu, lokalnej restauracji. Przyjaciele wspominali dawne czasy, gdy łowili razem. Pierwszy raz wspólnie wypłynęli w morze, gdy chłopiec miał zaledwie pięć lat. Ojciec zakazał chłopcu łowienia ryb ze starcem w obawie, iż jego pech przeniesie się na niego. Starzec zdradził, iż następnego dnia miał zamiar wypłynąć daleko w morze, by tam szukać swojego szczęścia. Chłopiec pomógł starcowi zanieść sprzęt do jego chaty.

Santiago mieszkał bardzo skromnie. Młodzieniec nalegał, by rybak pozwolił kupić sobie sardynki, które miałyby mu posłużyć za przynętę na kolejnym połowie. Starzec uległ i zgodził się. Chłopiec powrócił i poza sardynkami przyniósł starcowi ciepły posiłek od Martina, właściciela Tarasu. Przyjaciele zjedli razem obiad, poczym starzec zaczął przeglądać rubrykę sportową w gazecie, by znaleźć najnowsze informację o Joe DiMaggio, swoim grającym w baseball idolu. Starzec zasnął na swoim łóżku ze sprężyn i starych gazet i, jak zwykle, śniły mu się małe lwy bawiące się na plaży.

Starzec zbudził się przed świtem, aby wypłynąć w kolejny połów, tym razem miał wyruszyć bardzo daleko. Udał się do chaty chłopca i wraz z nim poszedł do przystani. Pożegnał się z Manolinem, bo tak na imię miał młodzieniec, po czym wsiadł do swojej łodzi. Santiago był rybakiem, który kochał morze i w myślach nazywał je „la mar”, czyli w rodzaju żeńskim. Był człowiekiem wrażliwym, który ubolewał nad losem pięknych, choć delikatnych i słabych ptaków. Santiago zarzucił swoje przynęty i wciąż płynął dalej w morze. Santiago znajdował się już daleko od brzegu i innych rybaków. Spostrzegł sokoła morskiego, którego obecność świadczyła o tym, iż w pobliżu muszą znajdować się duże ryby. Starzec starał się podążać za ptakiem. Na jedną z przynęt udało się bohaterowi złowić małego tuńczyka. Rybak zdawał sobie sprawę z faktu, iż mówienie do siebie mogłoby być odbierane przez innych za objaw wariactwa, ale nie przeszkadzało mu to.


Kolejną z przynęt chwycił wielki marlin. Santiago nie zdawał sobie sprawy z faktu, jak wielka była to ryba, lecz szybko przekonał się o jej sile, gdy zaczęła ciągnąć jego łódź w kierunku północno-zachodnim. Rybak musiał trzymać linkę rękami, ponieważ inaczej ryba z łatwością by ją zerwała. Santiago był przekonany, iż ryba zmęczy się holowaniem łodzi i niedługo opadnie z sił. Bardzo chciałby mieć przy sobie chłopca, z którym mógłby wspólnie się cieszyć. Godziny mijały, a ryba nie słabła. Santiago odczuwał już głód, pragnienie i zmęczenie, a do tego chłód, ponieważ zaszło słońce. Nie mógł się doczekać chwili, gdy ujrzy swojego przeciwnika, gdyż ten jeszcze ani razu nie wyskoczył z wody. Santiago był dla niego pełen podziwu. Uważał go za wspaniałe i mądre stworzenie.

Przed świtem Santiago odciął pozostałe linki, by inne ryby nie rozpraszały jego uwagi. Musiał zrobić to jedną ręką, ponieważ w drugiej trzymał linkę z marlinem. Podczas tej czynności przewrócił się i rozciął łuk brwiowy. Wyznał swojemu przeciwnikowi: „Rybo (…) Kocham cię i szanuję bardzo. Ale zabiję cię, nim ten dzień się skończy”. Dłonie rybaka cierpiały zarówno od skurczów, jak i ran, które spowodował nagłym szarpnięciem marlin. Rybakowi udało się posilić małym tuńczykiem, którego złowił poprzedniego dnia.

Marlin postanowił wreszcie pokazać się rybakowi. Stworzenie wzbiło się ponad lustro wody, a starzec zorientował się, iż jest większe od jego łodzi. Santiago zaczął wątpić w swoje siły, z tego powodu zwrócił się prośbą o pomoc do Boga. Bohater odnalazł w sobie siły i zawziętość. Pomimo, iż uważał rybę za wspaniałą, postanowił udowodnić jej, że człowiek jest lepszy. Rybak był przekonany, iż Joe DiMaggio byłby z niego dumny.

strona:    1    2  



On chce TO zrobić,
a Ty nie jesteś gotowa?

10 zdań, które pomogą Ci
zatrzymać chłopaka przy sobie!

Mój pierwszy raz...

Szybki test:

Zabicie rekina uważał Santiago za:
a) swój obowiązek
b) dobry uczynek
c) akt samoobrony
d) grzech
Rozwiązanie

Zobacz inne artykuły:

Inne
„Stary człowiek i morze” – streszczenie szczegółowe
Charakterystyka Santiago - „Był starym człowiekiem, który łowił ryby w Golfsztromie (…)”
Czas i miejsce akcji opowiadania „Stary człowiek i morze”
Geneza „Starego człowieka i morze”
„Stary człowiek i morze” – streszczenie w pigułce
„Stary człowiek i morze” jako opowiadanie - parabola
Problematyka opowiadania „Stary człowiek i morze”
Charakterystyka pozostałych bohaterów opowiadania „Stary człowiek i morze”
„(…) człowiek nie jest stworzony do klęski - powiedział. - Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać”
Motywy literackie w „Starym człowieku i morze”
Symbolika „Starego człowieka i morza”
Motyw przyjaźni w opowiadaniu „Stary człowiek i morze”
Problem dumy, zwycięstwa i klęski w opowiadaniu „Stary człowiek i morze”
Kompozycja i struktura opowiadania „Stary człowiek i morze”
Styl i narracja opowiadania „Stary człowiek i morze”
Plan wydarzeń opowiadania „Stary człowiek i morze”
Biografia Ernesta Hemingwaya
Pierwowzór Santiago?
Ekranizacje opowiadanie "Stary człowiek i morze"
Kalendarium twórczości Ernesta Hemingwaya
„Szczęście jest czymś, co przychodzi pod wieloma postaciami, więc któż je może rozpoznać?”
Kim był Joe DiMaggio?
Wielcy o Hemingwayu
Najważniejsze cytaty – „Stary człowiek i morze”
Bibliografia





Tagi: