„Stary człowiek i morze” – streszczenie szczegółowe - strona 10
      Stary człowiek i morze | inne lektury | kontakt | polityka cookies |
opracowaniestreszczeniebohaterowieżycie i twórczość autoratest   

Jesteś w: Ostatni dzwonek -> Lektury -> Stary człowiek i morze

„Stary człowiek i morze” – streszczenie szczegółowe

Wiatr ze wschodu wzburzył nieco morze, a w popołudnie lewa ręka rybaka była ponownie sprawna. Santiago miał złe wieści dla ryby. Chociaż nie był religijny, to zamierzał odmówić dziesięć razy „Ojcze nasz” i tyleż samo „Zdrowaś Mario”. W dodatku poprzysiągł, że odprawi pielgrzymkę do Najświętszej Panny z Cobre, jeśli uda mu się złowić marlina. Modlił się machinalnie, czasami zapominając słów. Spostrzegł, że „Zdrowaśki łatwiejsze są do odmawiania niż ojczenasze”. Po modlitwie do Marii dodał od siebie: „Najświętsza Panienko, pomódl się o śmierć tej ryby. Choć taka jest wspaniała”.

Upał dawał się Santiago we znaki. Zastanawiał się, czy nie nawlec na hak przynęty i spróbować złowić jakąś rybę, którą mógłby zjeść, ponieważ zanosiło się, iż marlin przetrzyma kolejną noc. Miał już mało wody pitnej. Wiedział, że na tych wodach złowi najwyżej delfina, ale marzyła mu się latająca ryba, która smakowałaby mu doskonale na surowo. Udało mu się zarzucić tą samą linkę z tą samą sardynką, na którą złowił małego tuńczyka. Zastanowił się chwilę nad swoim przeciwnikiem. Wiedział, ze będzie musiał go zabić, mimo jego wspaniałości. Zdawał sobie również sprawę, iż nie jest to sprawiedliwe. Chciał pokazać rybie, „co potrafi człowiek i co człowiek może wytrzymać”. Postanowił dowieść, że jest „dziwnym staruchem”, jak powiedział o sobie chłopcu.

Marzył o tym, aby marlin pozwolił mu zasnąć i śnić o lwach. Pod wieczór łódka kołysała się na niewielkich falach, a bryza stanowiła dla ryby dodatkowy opór. Santiago zdołał przywyknąć do bólu, który przeszywał jego plecy i ręce. Wiedział już jak wygląda jego przeciwnik i wyobrażał sobie jak płynie poprzez mroczne morze. Słońce oraz ciągłe poruszanie palcami sprawiło, iż lewa dłoń zupełnie wróciła do zdrowia. Rybak postanowił stopniowo coraz bardziej ją obciążać, aby dać odpocząć prawej. Starzec odczuwał już wielkie znużenie. Próbował myśleć o czymś innym, niż marlin.


Oczywiście skupił się na swoim ukochanym baseballu. Wiedział, że Jankesi grali z Tygrysami z Detroit. Żałował, że od dwóch dni nie ma wiadomości o wynikach wielkiej ligi. Pozostawał jednak wiernym wielkiemu DiMaggio i był przekonany, iż pomimo kontuzji pięty, jego idol poprowadził nowojorczyków do zwycięstwa. Zastanawiał się nad urazem zawodnika i doszedł do wniosku, że „Człowiek niewiele może w porównaniu do wielkich ptaków i zwierząt. A jednak wolałbym być tą rybą tam, w ciemnościach oceanu”. Miał nadzieję, że nie zjawią się rekiny, ponieważ wtedy straciłby swoją rybę. Powrócił w myślach do DiMaggio. Był przekonany, iż baseballista również walczyłby tak długo z tym marlniem.

Gdy słońce niemal już zaszło, aby podnieść się na duchu, Santiago wspominał historię, jak za młodu w jednym z szynków w Casablance, siłował się na rękę z wielkim Murzynem z Cienfuegos. Ich pojedynek trwał nieprzerwanie cały dzień i noc. Co jakiś czas zmieniali się sędziowie, ponieważ zmagało ich zmęczenie, podczas gdy oni trwali w uścisku i spoglądali sobie w oczy. Spod paznokci sączyła im się krew. Przez całą noc widzowie zmieniali swoje zakłady. Ludzie poili Murzyna rumem i podpalali mu papierosy. Santiago El Campeon, bo tak był za młodu nazywany bohater, o świcie, gdy wszyscy byli przekonani, iż sędziowie ogłoszą remis, przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W walce rewanżowej, która odbyła się kilka miesięcy później, Murzyn nie miał żadnych szans, ponieważ w pierwszym pojedynku Santiago złamał jego ducha walki i pewność siebie. Za sprawą swego uporu był w stanie wygrać z każdym,. Nie ufał za to nigdy swojej lewej ręce, którą uważał za zdradziecką. Zawsze odmawiał, gdy miał siłować się z mańkutem.

Cień lecącego z Hawany do Miami samolotu płoszył na morzu ławice ryb. Santiago był przekonany, że muszą być wśród nich delfiny. Sprawdził, czy może wybrać trochę linki marlinowi, ale ta napięła się do granic możliwości. Płynął więc dalej i obserwował samolot. Zastanawiał się jak musi wyglądać morze z jego pokładu.

strona:    1    2    3    4    5    6    7    8    9    10    11    12    13    14    15    16    17  


Szybki test:

Turystka na tarasie była przekonana, iż wspaniały szkielet należał do:
a) wieloryba
b) rekina
c) delfina
d) marlina
Rozwiązanie

Zataczający koła sokół morski oznaczał miejsce:
a) przebywania dużej ryby
b) żerowania marlina
c) przebywania stada tuńczyków
d) żerowania delfinów
Rozwiązanie

Santiago najbardziej żałował:
a) żółwi
b) rybitw
c) meduz
d) delfinów
Rozwiązanie

Więcej pytań

Zobacz inne artykuły:

Inne
Charakterystyka Santiago - „Był starym człowiekiem, który łowił ryby w Golfsztromie (…)”
„Stary człowiek i morze” – streszczenie szczegółowe
Czas i miejsce akcji opowiadania „Stary człowiek i morze”
Geneza „Starego człowieka i morze”
„Stary człowiek i morze” jako opowiadanie - parabola
Problematyka opowiadania „Stary człowiek i morze”
Charakterystyka pozostałych bohaterów opowiadania „Stary człowiek i morze”
„Stary człowiek i morze” – streszczenie w pigułce
„(…) człowiek nie jest stworzony do klęski - powiedział. - Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać”
Motywy literackie w „Starym człowieku i morze”
Symbolika „Starego człowieka i morza”
Motyw przyjaźni w opowiadaniu „Stary człowiek i morze”
Problem dumy, zwycięstwa i klęski w opowiadaniu „Stary człowiek i morze”
Kompozycja i struktura opowiadania „Stary człowiek i morze”
Styl i narracja opowiadania „Stary człowiek i morze”
Plan wydarzeń opowiadania „Stary człowiek i morze”
Biografia Ernesta Hemingwaya
Pierwowzór Santiago?
Ekranizacje opowiadanie "Stary człowiek i morze"
Kalendarium twórczości Ernesta Hemingwaya
Kim był Joe DiMaggio?
„Szczęście jest czymś, co przychodzi pod wieloma postaciami, więc któż je może rozpoznać?”
Wielcy o Hemingwayu
Najważniejsze cytaty – „Stary człowiek i morze”
Bibliografia





Tagi:
Partner serwisu: