„Stary człowiek i morze” – streszczenie szczegółowe - strona 13
      Stary człowiek i morze | inne lektury | kontakt | polityka cookies |
opracowaniestreszczeniebohaterowieżycie i twórczość autoratest   

Jesteś w: Ostatni dzwonek -> Lektury -> Stary człowiek i morze

„Stary człowiek i morze” – streszczenie szczegółowe

Zdobył się na największy wysiłek i przyciągnął marlina nieco do burty, ale zwierzę skręciło i nieco odpłynęło. Santiago zwrócił się do swojego rywala: „Rybo, i tak będziesz musiała umrzeć. Czyż musisz zabić i mnie?”. Na następnym nawrocie stworzenie było już bardzo blisko burty, ale ponownie odpłynęło. Bohater zwrócił się do niego: „Zabijasz mnie (…) Ale masz do tego prawo. Nigdym nie widział nic większego, piękniejszego, bardziej spokojnego i szlachetnego od ciebie, bracie. Przyjdź i zabij mnie. Wszystko mi jedno, kto kogo zabije”.

Starzec nie mógł stracić trzeźwości myślenia. Mobilizował się, by jego ciało zniosło cierpienie jak prawdziwy mężczyzna… lub ryba. Jednak siły go opuszczały, a zawroty głowy były coraz mocniejsze. Z każdym okrążeniem tracił nadzieję na pokonanie ryby. Wciąż próbował przyciągnąć marlina do burty. „Zebrał cały swój ból i resztę sił, jakie mu pozostały, i swoją dawno utraconą dumę - i przeciwstawił to męce ryby, a ona przybliżyła się do niego i popłynęła łagodnie obok, prawie dotykając swym mieczem desek łodzi, i zaczęła ją mijać, długa, potężna, szeroka, srebrzysta, pręgowana fioletem, nieskończona tam, w wodzie”. Wtedy rybak puścił linkę, przycisnął ją stopą i chwycił za harpun. Uniósł go najwyżej jak mógł i wbił go z całych sił w bok ryby, tuż za wielką płetwą piersiową. Wepchnął harpun głębiej, opierając się na nim całym swym ciężarem. Marlin zdobył się na ostatni skok: „wzbił się wysoko nad wodę, ukazując całą swą wielką długość i objętość, całą swą moc i piękno. Zdawało się, że zawisł w powietrzu nad starym rybakiem w łodzi”. Nagle runął do wody, obryzgując całą łódź.

Rybakiem wstrząsnęły mdłości. Gdy doszedł do siebie spostrzegł, że ryba unosi się brzuchem do góry u burty jego łodzi. Woda zaczerwieniła się od krwi zwierzęcia. Widok ten spowodował u Santiago mieszane uczucia. Usiadł i powiedział do siebie: „Trzeba zachować jasność w głowie (…) Jestem zmęczony i stary. Ale zabiłem tego marlina, który jest moim bratem, i teraz muszę odrobić pańszczyznę”. Wiedział, że łódź nie pomieści tak wielkiej ryby, nie pozostało mu nic innego, jak przywiązać ją do burty. Po raz kolejny nie mógł uwierzyć, że zwierzę jest tak ogromne. Przewlókł linkę przez skrzela i paszczę marlina, okręcił na mieczu i przymocował do kołka u dziobu łodzi. Podobną pętlę założył na ogon ryby i przymocował jej tył do rufy. Starzec obliczał w myślach: „Taki, jak teraz jest, waży z górą półtora tysiąca funtów (…) A może i dużo więcej. Jeżeli po oprawieniu zostanie z tego dwie trzecie po trzydzieści centów za funt...”, lecz nie miał jeszcze wystarczająco jasnego umysłu, by wykalkulować, ile dostanie za swoją zdobycz. Był pewny, że gdyby widział go wielki DiMaggio, pogratulowałby mu. Przytwierdził marlina do dziobu, rufy i dodatkowo do środkowej ławy. Miał wrażenie, że przywiązuje do burty drugą, znacznie większą łódź. Na wszelki wypadek związał pysk rybie, by niepotrzebnie się nie otwierał, ponieważ taki opór mógłby ich spowolnić. Postawił maszt, rozwinął żagiel i pożeglował na południowy zachód.


Starzec doskonale wiedział, w jakim kierunku miał płynąć, pomimo, że nie miał kompasu. Wystarczył mu podmuch pasatu, by zorientować się, którędy do domu. Nie mógł już złowić żadnej małej ryby, ponieważ sardynki nie nadawały się już na przynętę. Wyłowił natomiast pęk wodorostów i potrząsnął nimi, a na deski pokładu wysapało się około tuzina małych krewetek. Rybak rozgniatał im łebki i zjadał korpusy, były bardzo pożywne i w dodatku smakowały mu. Popił posiłek niewielką ilością wody z butelki. Widok marlina upewniał bohatera, że nie śni. Naprawdę złowił bez niczyjej pomocy ogromną rybę. Poza tym ból rąk i pleców mówił mu o tym, że wszystko wydarzyło się naprawdę. Santiago nie mógł jednak myśleć zupełnie trzeźwo. Nie wiedział już czy to on ciągnie rybę, czy też ona jego. Zupełnie inaczej by to wyglądało, gdyby marlin spoczywał na pokładzie. Spodobała mu się myśl, że płyną obok siebie, bok w bok, niczym bracia. Bohater raz za razem moczył ręce w słonej wodzi i spoglądał na rybę. Płynęli dość szybko, ponieważ mieli sprzyjający wiatr. Po godzinie od triumfu starca, marlina zaatakował pierwszy rekin.

strona:    1    2    3    4    5    6    7    8    9    10    11    12    13    14    15    16    17  


Szybki test:

Po zjedzeniu kawałka delfina i latającej ryby Santiago poprzysiągł sobie, że już nigdy nie wypłynie w morze bez:
a) pieprzu
b) cukru
c) soli
d) imbiru
Rozwiązanie

Zataczający koła sokół morski oznaczał miejsce:
a) przebywania dużej ryby
b) żerowania delfinów
c) przebywania stada tuńczyków
d) żerowania marlina
Rozwiązanie

Turystka na tarasie była przekonana, iż wspaniały szkielet należał do:
a) marlina
b) rekina
c) delfina
d) wieloryba
Rozwiązanie

Więcej pytań

Zobacz inne artykuły:

Inne
Charakterystyka Santiago - „Był starym człowiekiem, który łowił ryby w Golfsztromie (…)”
„Stary człowiek i morze” – streszczenie szczegółowe
Czas i miejsce akcji opowiadania „Stary człowiek i morze”
Geneza „Starego człowieka i morze”
„Stary człowiek i morze” jako opowiadanie - parabola
Problematyka opowiadania „Stary człowiek i morze”
Charakterystyka pozostałych bohaterów opowiadania „Stary człowiek i morze”
„Stary człowiek i morze” – streszczenie w pigułce
„(…) człowiek nie jest stworzony do klęski - powiedział. - Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać”
Motywy literackie w „Starym człowieku i morze”
Symbolika „Starego człowieka i morza”
Motyw przyjaźni w opowiadaniu „Stary człowiek i morze”
Problem dumy, zwycięstwa i klęski w opowiadaniu „Stary człowiek i morze”
Kompozycja i struktura opowiadania „Stary człowiek i morze”
Styl i narracja opowiadania „Stary człowiek i morze”
Plan wydarzeń opowiadania „Stary człowiek i morze”
Biografia Ernesta Hemingwaya
Pierwowzór Santiago?
Ekranizacje opowiadanie "Stary człowiek i morze"
Kalendarium twórczości Ernesta Hemingwaya
Kim był Joe DiMaggio?
„Szczęście jest czymś, co przychodzi pod wieloma postaciami, więc któż je może rozpoznać?”
Wielcy o Hemingwayu
Najważniejsze cytaty – „Stary człowiek i morze”
Bibliografia





Tagi:
Partner serwisu: