„Stary człowiek i morze” – streszczenie szczegółowe - strona 4
      Stary człowiek i morze | inne lektury | kontakt | polityka cookies |
opracowaniestreszczeniebohaterowieżycie i twórczość autoratest   

Jesteś w: Ostatni dzwonek -> Lektury -> Stary człowiek i morze

„Stary człowiek i morze” – streszczenie szczegółowe

Santiago przebudził się jeszcze przed świtem. Udał się do chaty młodzieńca, do której mógł spokojnie wejść, ponieważ nigdy nie była zamknięta. Zbudził chłopca, który spał w pierwszej izbie na składanym łóżku. Młody pomocnik był tak zasapany, gdy szli do chaty starca, iż temu zrobiło się go żal. Chłopiec zdawał sobie jednak sprawę z obowiązków mężczyzny.

Po drodze mijali nielicznych rybaków, którzy spieszyli do portu, niosąc maszty swoich łodzi. Santiago i młodzieniec wzięli z chaty cały osprzęt i udali się do łodzi. W budce, gdzie obsługiwano rybaków, wypili po puszce gorącej kawy. Gdy młodzieniec zapytał przyjaciela, jak się spało. Tamten odparł, zwracając się do swojego pomocnika po imieniu: „Doskonale, Manolin (…) Czuję się dzisiaj pewnie”. Chłopiec powiedział, że musi iść do chłodni po sardynki i inne przynęty dla Santiago. Zanim ruszył, wspomniał, iż jego ojciec nigdy nie pozwala mu nieść osprzętu. Starzec odparł: „U nas inaczej (…) Pozwalałem ci nosić różne rzeczy, kiedy miałeś pięć lat”. Bohater został sam sącząc kawę. Już od dawna nie zabierał ze sobą jedzenia na pokład, wytrzymywał od rana do wieczora o flaszce wody, którą miał zawsze na dziobie łodzi. Manolin przyniósł dwie sardynki oraz tyle samo przynęty zawiniętej w gazety. Pomógł przyjacielowi zepchnąć łódź do wody i życzył mu wszystkiego dobrego. Po chwili chłopiec obserwował, jak łódź wiosłującego Santiago powoli znika na ciemnym jeszcze morzu.

Starzec oddalał się od brzegu. Początkowo płynął wraz z innymi rybakami, ale za wylotem przystani każdy udał się w swoją stronę. Bohater pamiętał, że tego dnia miał łowić bardzo daleko, na otwartym oceanie. Przepłynął nad miejscem zwanym przez okolicznych rybaków „wielką studnią”. Był to podwodny, głęboki na sześćset sążni rów, gdzie prąd morski nanosił krewetki i ryby, które służyły ludziom za przynęty. Santiago usłyszał charakterystyczne pluski i furkot małych skrzydełek. To były latające ryby, które bardzo lubił, ponieważ uważał je za swoje jedyne przyjaciółki na oceanie. Dostrzegł również rybitwy, których zawsze było mu żal. Pomyślał: „Ptaki mają cięższe życie niż my, z wyjątkiem drapieżników i tych dużych, silnych. Dlaczego stworzono ptaki tak kruche i wątłe jak te jaskółki morskie, jeżeli ocean potrafi być tak okrutny? Jest dobry i bardzo piękny. Ale umie też być okrutny, a przychodzi to nagle, i takie ptaki, co latają muskając wodę i polując, i mają słabe, smutne głosy, są za delikatne na morze”.


Ludzie, którzy kochają morze, po hiszpańsku nazywają je „la mar”. Ci, którzy uważali je za swojego przeciwnika, czy wroga, mówili o nim „le mar”, używając rodzaju męskiego. Starzec zawsze myślał o morzu jak o kobiecie. Według niego „la mar” „udziela albo odmawia wielkich łask, a jeśli robi rzeczy straszne i złe, to dlatego, że nie może inaczej”. Sprzyjający prąd pozwolił bohaterowi płynąć szybciej i mniejszym nakładem sił. Nad ranem znalazł się dużo dalej, niż spodziewał się być o tej porze. Miał zamiar łowić w miejscu, gdzie przebywają ławice bonito i albacore’y, ponieważ przez tydzień czaił się na wielką sztukę przy „wielkiej studni”, ale żadna wielka sztuka nie przypłynęła tam na żer.

Tuż po wschodzie słońca Santiago zarzucił cztery przynęty. Każda znajdowała się na innej głębokości. Najgłębiej znajdowały się albacore’y, czyli małe tuńczyki, które podarował mu chłopiec. Dwie pozostałe, czyli makrele, zanurzone były znacznie wyżej, bliżej powierzchni wody. Wszystkie zamocowane były na ostrych stalowych hakach, te zaś były przymocowane do grubych linek, które Santiago przywiązał do świeżych patyków, umieszczonych na bokach łodzi. Dzięki temu, każdy, najdrobniejszy ruch przynęty był widoczny, poprzez naginanie się zielonego patyka. Przy każdej „wędce” znajdował się zapas linek, na wypadek, gdyby ryba chciała trochę odpłynąć.

strona:    1    2    3    4    5    6    7    8    9    10    11    12    13    14    15    16    17  


Szybki test:

Gdy poznajemy Santiago nie schwytał ani jednej ryby od:
a) osiemdziesięciu siedmiu dni
b) osiemdziesięciu pięciu dni
c) osiemdziesięciu dni
d) osiemdziesięciu czterech dni
Rozwiązanie

„Salao” oznacza:
a) bohatera
b) nieszczęśnika
c) pechowca
d) człowieka upartego
Rozwiązanie

Białe cumulusy zwiastowały:
a) lekką bryzę
b) deszcz
c) nasilenie wiatru
d) huragan
Rozwiązanie

Więcej pytań

Zobacz inne artykuły:

Inne
Charakterystyka Santiago - „Był starym człowiekiem, który łowił ryby w Golfsztromie (…)”
„Stary człowiek i morze” – streszczenie szczegółowe
Czas i miejsce akcji opowiadania „Stary człowiek i morze”
Geneza „Starego człowieka i morze”
„Stary człowiek i morze” jako opowiadanie - parabola
Problematyka opowiadania „Stary człowiek i morze”
Charakterystyka pozostałych bohaterów opowiadania „Stary człowiek i morze”
„Stary człowiek i morze” – streszczenie w pigułce
„(…) człowiek nie jest stworzony do klęski - powiedział. - Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać”
Motywy literackie w „Starym człowieku i morze”
Symbolika „Starego człowieka i morza”
Motyw przyjaźni w opowiadaniu „Stary człowiek i morze”
Problem dumy, zwycięstwa i klęski w opowiadaniu „Stary człowiek i morze”
Kompozycja i struktura opowiadania „Stary człowiek i morze”
Styl i narracja opowiadania „Stary człowiek i morze”
Plan wydarzeń opowiadania „Stary człowiek i morze”
Biografia Ernesta Hemingwaya
Pierwowzór Santiago?
Ekranizacje opowiadanie "Stary człowiek i morze"
Kalendarium twórczości Ernesta Hemingwaya
Kim był Joe DiMaggio?
„Szczęście jest czymś, co przychodzi pod wieloma postaciami, więc któż je może rozpoznać?”
Wielcy o Hemingwayu
Najważniejsze cytaty – „Stary człowiek i morze”
Bibliografia





Tagi:
Partner serwisu: