„Stary człowiek i morze” – streszczenie szczegółowe - strona 5
      Stary człowiek i morze | inne lektury | kontakt | polityka cookies |
opracowaniestreszczeniebohaterowieżycie i twórczość autoratest   

Jesteś w: Ostatni dzwonek -> Lektury -> Stary człowiek i morze

„Stary człowiek i morze” – streszczenie szczegółowe

Gdy słońce wzeszło starzec dostrzegł w oddali łodzie innych rybaków. Starał się płynąć z prądem. Obserwował zza burty linki, które opadały pionowo w dół, a ich końcówki znikały w ciemnej toni. Wielu rybaków nie potrafiło robić tego z taką precyzją i dokładnością, jaką mógł poszczycić się Santiago. Linki znajdowały się dokładnie tam, gdzie chciał, a nie unosiły się z prądem. Starzec uważał, że dobrze jest być dokładnym, ponieważ w momencie, gdy przychodzi szczęście, to jest się na nie gotowym. Trzy godziny później łódź bohatera znajdowała się już tak daleko od brzegu, że z ledwością mógł dostrzec łodzie innych rybaków, łowiących bliżej przystani.

Starzec dostrzegł sokoła morskiego, który w powietrzu zataczał koła. Santiago był pewny, iż właśnie w tamtym miejscu musi pływać duża ryba. Skierował powoli swoją łódź w kierunku wskazanym przez ptaka. Nagle dostrzegł, że sokół runął w dół. Wtedy z wody zaczęły wyskakiwać spłoszone latające ryby. Starzec zrozumiał, że ma do czynienia z dużym delfinem. Odłożył na moment wiosła i przygotował dwie linki, które trzymał zwinięte pod dziobem łodzi. Na obydwa haki nadział sardynki, ale tylko jedną spuścił za burtę i uwiązał do pierścienia na rufie. Drugą odłożył w cień dziobu. Ponownie chwycił za wiosła i kierował się w miejsce, które wskazał mu sokół. Gdy się zbliżył ptak zanurkował pośród skupiska latających ryb. Wtedy starzec dostrzegł iż na żer przybyła także duża ławica delfinów. Santiago wiedział, że ptak nie ma żadnych szans na złapanie choćby jednej latającej ryby, ponieważ są zbyt szybkie. Bohater przyglądał się temu spektaklowi natury i pomyślał: „Ta ławica wymknęła mi się. Płyną za prędko i są za daleko. Ale może mi się trafi jakaś zbłąkana sztuka i może moja wielka ryba jest gdzieś blisko nich. Moja wielka ryba musi przecież gdzieś być”.

Santiago wypłynął tak daleko, że woda zmieniła swój kolor na prawie fioletowy, a ląd wydawał się być jedynie zieloną linią na horyzoncie. Zorientował się nagle, iż znajduje się nad wielką ławicą planktonu. Ucieszyło go to, ponieważ wiedział, że są tu także ryby. Pogoda tego dnia zapowiadała się na bardzo dobrą. Ptaka nie było już widać, a na powierzchni wody nie unosiło się nic poza wodorostami i fiołkowej portugalskiej meduzy. Stworzenie to wyglądało niczym „wesoła banieczka”, lecz jej jad był niebezpieczny dla człowieka. Świadomy tego Santiago spojrzał na meduzę i powiedział do niej: „Aqua mola. Ty kurwo”. Zdarzało się, iż kilka razy boleśnie poparzył sobie dłonie znajdującymi się w sieci nićmi, których fiołkowy kolor wskazywał na ich pochodzenie. Bohater lubił patrzeć jak meduzy zostają pożerane przez żółwie, podobnie jak lubił deptać ich galaretowate ciała, gdy morze po sztormie wyrzucało je na plaże.


Z kolei wielką sympatią darzył żółwie, zwłaszcza zielone i szylkretowe, cenił ich elegancję i żwawość. Bohaterowi znany był fakt, iż serca tych stworzeń biją jeszcze godzinami po ich wypatroszeniu. Porównywał się nawet do nich: „I ja też mam takie serce, a nasze ręce i nogi są do siebie podobne”. Starzec, jak co roku, jadł żółwie jaja od maja aż do września, by mieć siły na jesienne połowy. Codziennie wypijał też kubek tranu z rekina. Chociaż większość rybaków nienawidziła tego smaku, on uważał, iż napój dobrze działa na odporność oraz wzrok.

Santiago spostrzegł ponownie zataczającego koła sokoła morskiego. Z tą jednak różnicą, że nie unosił się już nad ławicą latających ryb, a małych tuńczyków. Bohater oszacował, iż może mu się udać skierować swoją łódź prosto na nie. W pewnym momencie starzec poczuł, że linka, którą trzymał pod stopą zaczęła się napinać. Rzucił wiosła i zaczął ją wybierać, po krótkim czasie na jego pokładzie znalazł się mały tuńczyk. Santiago nie dał się rybie długo męczyć i zabił ją jednym ciosem pałki. Następnie kopniakiem wysłał ją w cień rufy. Uznał tę zdobycz za doskonałą przynętę na coś większego.

strona:    1    2    3    4    5    6    7    8    9    10    11    12    13    14    15    16    17  


Szybki test:

Początkowo marlin ciągnął łódź Santiago w kierunku:
a) południowo-wschodnim
b) północno-wschodnim
c) południowo-zachodnim
d) północno-zachodnim
Rozwiązanie

Na pierwszy wspólny połów Santiago wypłynął z Manolinem, gdy ten miał:
a) pięć lat
b) sześć lat
c) osiem lat
d) siedem lat
Rozwiązanie

Santiago najbardziej żałował:
a) meduz
b) żółwi
c) rybitw
d) delfinów
Rozwiązanie

Więcej pytań

Zobacz inne artykuły:

Inne
Charakterystyka Santiago - „Był starym człowiekiem, który łowił ryby w Golfsztromie (…)”
„Stary człowiek i morze” – streszczenie szczegółowe
Czas i miejsce akcji opowiadania „Stary człowiek i morze”
Geneza „Starego człowieka i morze”
„Stary człowiek i morze” jako opowiadanie - parabola
Problematyka opowiadania „Stary człowiek i morze”
Charakterystyka pozostałych bohaterów opowiadania „Stary człowiek i morze”
„Stary człowiek i morze” – streszczenie w pigułce
„(…) człowiek nie jest stworzony do klęski - powiedział. - Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać”
Motywy literackie w „Starym człowieku i morze”
Symbolika „Starego człowieka i morza”
Motyw przyjaźni w opowiadaniu „Stary człowiek i morze”
Problem dumy, zwycięstwa i klęski w opowiadaniu „Stary człowiek i morze”
Kompozycja i struktura opowiadania „Stary człowiek i morze”
Styl i narracja opowiadania „Stary człowiek i morze”
Plan wydarzeń opowiadania „Stary człowiek i morze”
Biografia Ernesta Hemingwaya
Pierwowzór Santiago?
Ekranizacje opowiadanie "Stary człowiek i morze"
Kalendarium twórczości Ernesta Hemingwaya
Kim był Joe DiMaggio?
„Szczęście jest czymś, co przychodzi pod wieloma postaciami, więc któż je może rozpoznać?”
Wielcy o Hemingwayu
Najważniejsze cytaty – „Stary człowiek i morze”
Bibliografia





Tagi:
Partner serwisu: