„Stary człowiek i morze” – streszczenie szczegółowe - strona 6
      Stary człowiek i morze | inne lektury | kontakt | polityka cookies |
opracowaniestreszczeniebohaterowieżycie i twórczość autoratest   

Jesteś w: Ostatni dzwonek -> Lektury -> Stary człowiek i morze

„Stary człowiek i morze” – streszczenie szczegółowe

Bohater nie potrafił sobie przypomnieć od jak dawna mówił do siebie na głos. Niegdyś, jako młody marynarz, był nauczony, iż na morzu należy rozmawiać tylko wtedy, gdy jest to konieczne. Tak też robił, nawet, gdy pływał z nim chłopiec. Jednak od jakiegoś czasu nie mógł się powstrzymać i wyrażał głośno swoje myśli i obawy. „Gdyby inni usłyszeli, że głośno mówię, pomyśleliby, że zwariowałem”, rzekł do siebie, po czym dodał: „Ale ponieważ nie jestem wariatem, więc mi to obojętne. Bogaci mają w łodzi radio, które do nich gada i przynosi im nowiny baseballowe”. Wiedział, że nie może myśleć teraz o swoim ukochanym sporcie, ale skupić się na tym, do czego został stworzony.

Kolejną z przynęt chwycił wielki marlin. Santiago nie zdawał sobie sprawy z faktu, jak wielka była to ryba, lecz szybko przekonał się o jej sile, gdy zaczęła ciągnąć jego łódź w kierunku północno-zachodnim. Rybak musiał trzymać linkę rękami, ponieważ inaczej ryba z łatwością by ją zerwała. Santiago był przekonany, iż ryba zmęczy się holowaniem łodzi i niedługo opadnie z sił. Bardzo chciałby mieć przy sobie chłopca, z którym mógłby wspólnie się cieszyć. Godziny mijały, a ryba nie słabła. Santiago odczuwał już głód, pragnienie i zmęczenie, a do tego chłód, ponieważ zaszło słońce. Nie mógł się doczekać chwili, gdy ujrzy swojego przeciwnika, gdyż ten jeszcze ani razu nie wyskoczył z wody. Santiago był dla niego pełen podziwu. Uważał go za wspaniałe i mądre stworzenie.

Przed świtem Santiago odciął pozostałe linki, by inne ryby nie rozpraszały jego uwagi. Musiał zrobić to jedną ręką, ponieważ w drugiej trzymał linkę z marlinem. Podczas tej czynności przewrócił się i rozciął łuk brwiowy. Wyznał swojemu przeciwnikowi: „Rybo (…) Kocham cię i szanuję bardzo. Ale zabiję cię, nim ten dzień się skończy”. Dłonie rybaka cierpiały zarówno od skurczów, jak i ran, które spowodował nagłym szarpnięciem marlin. Rybakowi udało się posilić małym tuńczykiem, którego złowił poprzedniego dnia.


Starzec nie widział już zieleni brzegu, a jedynie niebieskie szczyty na horyzoncie. Słońce dawało mu się we znaki, a pot ściekał po jego karku i plecach. Wiedział, że nie może sobie odpuścić: „Mógłbym zwyczajnie podryfować - pomyślał - i przespać się, owinąwszy linkę na palcu stopy, żeby mnie przebudziła. Ale dziś mija osiemdziesiąt pięć dni i powinienem łowić porządnie”. Nagle jeden z zielonych patyków przytwierdzonych do burty wygiął się raptownie w dół. Na głębokości stu sążni, marlin zainteresował się jego sardynką. Santiago chwycił za linkę umiejętnie, by ryba nie poczuła napięcia. „Musi być wielki, jeżeli wypłynął tak daleko w tym miesiąc”. Gdy ryba odpłynęła stary rybak zachęcał ją jak tylko potrafił, by powróciła. Po dłuższej chwili niepewności tak też się stało. Santiago był przekonany, że marlin weźmie, ale tak się nie stało. Ryba odpłynęła, a starzec nie mógł w to uwierzyć.

Nagle bohater poczuł niewiarygodny ciężar na końcu linki. Ryba jednak wzięła i okazała się być bardzo duża. Rybak umiejętnie popuszczał zapas linki. Wiedział, że hak tkwi bokiem w pysku marlina. Nie chcąc mówić tego na głos, by nie zapeszyć, pomyślał: „Potem zawróci i połknie go”. Ciężar na chwilę przestał mu ciążyć, ale nagle stał się jeszcze większy, gdy ryba zaczęła sunąć prosto w dół. Santiago wiedział, że połknęła jego przynętę wraz z hakiem. Rybak pozwolił marlinowi płynąć dalej. Lewą ręką powiązał linkę, którą trzymał w prawej z jednym ze swoich zapasowych zwoi. Starzec w myślach mówił do ryby: „Zjedz tak, żeby ostrze haka trafiło do serca i zabiło cię (…) Wypłyń gładko i pozwól, żebym wbił w ciebie harpu.”. Krzycząc: „Teraz!” Santiago oburącz szarpnął z całych sił i zaczął wybierać linkę raz prawą, raz lewą ręką. Ryba jednak nie pozwalała się przyciągać i zaczęła ponownie odpływać. Rybak zaparł się o ławkę wioślarską i ku jego zdumieniu, marlin zaczął ciągnąć jego łódź powoli w kierunku północno-zachodnim.

strona:    1    2    3    4    5    6    7    8    9    10    11    12    13    14    15    16    17  


Szybki test:

Początkowo marlin ciągnął łódź Santiago w kierunku:
a) północno-wschodnim
b) północno-zachodnim
c) południowo-wschodnim
d) południowo-zachodnim
Rozwiązanie

Za drogowskaz Santiago:
a) służył zapach ognisk palonych nad morzem
b) służyły gwiazdy
c) służyły światła latarni morskiej
d) służyła łuna świetlna Hawany
Rozwiązanie

Turystka na tarasie była przekonana, iż wspaniały szkielet należał do:
a) delfina
b) wieloryba
c) rekina
d) marlina
Rozwiązanie

Więcej pytań

Zobacz inne artykuły:

Inne
Charakterystyka Santiago - „Był starym człowiekiem, który łowił ryby w Golfsztromie (…)”
„Stary człowiek i morze” – streszczenie szczegółowe
Czas i miejsce akcji opowiadania „Stary człowiek i morze”
Geneza „Starego człowieka i morze”
„Stary człowiek i morze” jako opowiadanie - parabola
Problematyka opowiadania „Stary człowiek i morze”
Charakterystyka pozostałych bohaterów opowiadania „Stary człowiek i morze”
„Stary człowiek i morze” – streszczenie w pigułce
„(…) człowiek nie jest stworzony do klęski - powiedział. - Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać”
Motywy literackie w „Starym człowieku i morze”
Symbolika „Starego człowieka i morza”
Motyw przyjaźni w opowiadaniu „Stary człowiek i morze”
Problem dumy, zwycięstwa i klęski w opowiadaniu „Stary człowiek i morze”
Kompozycja i struktura opowiadania „Stary człowiek i morze”
Styl i narracja opowiadania „Stary człowiek i morze”
Plan wydarzeń opowiadania „Stary człowiek i morze”
Biografia Ernesta Hemingwaya
Pierwowzór Santiago?
Ekranizacje opowiadanie "Stary człowiek i morze"
Kalendarium twórczości Ernesta Hemingwaya
Kim był Joe DiMaggio?
„Szczęście jest czymś, co przychodzi pod wieloma postaciami, więc któż je może rozpoznać?”
Wielcy o Hemingwayu
Najważniejsze cytaty – „Stary człowiek i morze”
Bibliografia





Tagi:
Partner serwisu: