„Stary człowiek i morze” – streszczenie szczegółowe - strona 9
      Stary człowiek i morze | inne lektury | kontakt | polityka cookies |
opracowaniestreszczeniebohaterowieżycie i twórczość autoratest   

Jesteś w: Ostatni dzwonek -> Lektury -> Stary człowiek i morze

„Stary człowiek i morze” – streszczenie szczegółowe

Po posiłku zwolnił lewą rękę i zapewnił, że dopóki nie odpocznie, będzie posługiwał się we wszystkim wyłącznie prawą. Gdy przekładał linkę modlił się do Boga, by sprawił, aby opuściły go skurcze. Santiago był pełen podziwu dla ryby: „(…) działa według planu. Tylko jaki jest jego plan? A mój? Mój muszę wymyślać na poczekaniu, zależnie od tego, co robi on, bo przecie jest taki wielki. Jeżeli wyskoczy, będę mógł go zabić. Ale on za nic nie chce się stamtąd ruszyć. Więc i ja się od niego nie ruszę”.

Lewa dłoń rybaka wciąż była zaciśnięta od skurczy. Bohater miał nadzieję, że jak strawi tuńczyka, to być może wtedy odzyska sprawność. Spojrzał na morze i poczuł, jak bardzo jest samotny. Jednak świadomość, iż płynie wraz z wielkim merlinem oraz widok dzikich kaczek, których stado przelatywało po niebie, sprawił, iż zrozumiał coś ważnego. Na morzu nigdy nie jest się samotnym.

Starzec spojrzał w niebo i widok go uspokoił. Jako człowiek, który całe życie spędził na wodzie, umiał prognozować pogodę i wiedział, iż nie zbliża się żaden huragan. Białe cumulusy, a nad nimi cienkie pasma pierzastych obłoków zwiastowały lekką bryzę. „Lepsza pogoda dla mnie niż dla ciebie, rybo”, powiedział Santiago.

Stopniowo i powoli udawało mu się lekko rozewrzeć lewą dłoń. Nienawidził skurczu, tak o nim mówił: „To zdrada ze strony własnego ciała. (...)kurcz (nazywał go w myśli calambre) szczególnie upokarza człowieka samotnego. Gdyby chłopiec tu był, mógłby mi rękę rozetrzeć i rozluźnić od przedramienia”.

Marlin postanowił wreszcie pokazać się rybakowi. Stworzenie wzbiło się ponad lustro wody, a starzec zorientował się, iż jest większe od jego łodzi. Santiago zaczął wątpić w swoje siły, z tego powodu zwrócił się prośbą o pomoc do Boga. Bohater odnalazł w sobie siły i zawziętość. Pomimo, iż uważał rybę za wspaniałą, postanowił udowodnić jej, że człowiek jest lepszy. Rybak był przekonany, iż Joe DiMaggio byłby z niego dumny.


Rybak wspominał, jak za dawnych czasów toczył dwudniowy pojedynek w siłowaniu się na rękę z wielkim Murzynem w Casablance. Wspomnienie dawnej świetności dodało mu sił i otuchy. Przed zapadnięciem zmierzchu udało się mu złowić małego delfina, którego miał zamiar później zjeść. Starzec rozmyślał o więzi, która łączyła go z marlinem, ostatecznie uznał go za równego sobie, za przyjaciela, którego jednak musiał będzie zabić. Posilił się mięsem małego delfina i ułożył się tak, iż bez puszczania linki udało mu się zasnąć.

W tym momencie rybak poczuł, że linka zmienia kąt. Marlin zbliżał się do powierzchni. „Wynurzał się bez końca, a woda spływała strumieniami z jego boków. Lśnił w słońcu, głowa i grzbiet były ciemnofioletowe, a w świetle widniały pasy na jego ciele, szerokie, jasnolawendowego koloru. Miecz miał długi jak pałka baseballowa, spiczasty jak rapier; wypłynął z wody na całą długość, następnie pogrążył się znowu niby nurek, a stary ujrzał, jak znika ogromna kosa jego ogona, po czym linka zaczęła wylatywać za burtę”. Santiago wiedział, że ryba jest dłuższa od jego łodzi. Pomimo tego pięknego widoku, starzec nie przestał trzeźwo myśleć. Chwycił linkę oburącz, aby stałym naciskiem zwolnić marlina, inaczej zwierze wybierze mu cały zapas, aż w końcu się zerwie. Rybak miał nadzieję, że ryba nie zerwie się do szalonej ucieczki, tak jak by to zrobił na jej miejscu. Wiedział, że marlin jest od niego dużo silniejszy i z łatwością mógłby zerwać linkę, „ale, Bogu dzięki, ryby nie są tak mądre jak ci, co je zabijają, chociaż są szlachetniejsze i zręczniejsze”.

Santiago widywał już w swoim życiu wielkie ryby, udało mu się nawet dwie złowić, ale nigdy nie zrobił tego w pojedynkę. „Teraz, samotny, daleko od lądu, trzymał na haku największą rybę, jaką kiedykolwiek oglądał, większą od wszystkich, o jakich słyszał, a jego lewa ręka była nadal skurczona niczym zaciśnięte szpony orła”. Bohater był przekonany, że dłoń wreszcie się rozluźni. Uważał, że ryba i jego dwie ręce są „siostrami”. Wreszcie marlin zwolnił i powrócił do swojego zwykłego tempa. Starzec zastanawiał się, co skłoniło zwierzę do wyskoczenia. Chciałby być na jego miejscu, „mieć to wszystko, co on ma przeciwko jego woli i rozumowi”.

strona:    1    2    3    4    5    6    7    8    9    10    11    12    13    14    15    16    17  


Szybki test:

Właściciel Tarasu nazywał się:
a) Martin
b) Miguel
c) Diego
d) Fulgencio
Rozwiązanie

Siłując się z Murzynem, Santiago przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść:
a) o północy
b) w południe
c) żadna odpowiedź nie jest poprawna
d) o świcie
Rozwiązanie

Zataczający koła sokół morski oznaczał miejsce:
a) przebywania stada tuńczyków
b) żerowania marlina
c) żerowania delfinów
d) przebywania dużej ryby
Rozwiązanie

Więcej pytań

Zobacz inne artykuły:

Inne
Charakterystyka Santiago - „Był starym człowiekiem, który łowił ryby w Golfsztromie (…)”
„Stary człowiek i morze” – streszczenie szczegółowe
Czas i miejsce akcji opowiadania „Stary człowiek i morze”
Geneza „Starego człowieka i morze”
„Stary człowiek i morze” jako opowiadanie - parabola
Problematyka opowiadania „Stary człowiek i morze”
Charakterystyka pozostałych bohaterów opowiadania „Stary człowiek i morze”
„Stary człowiek i morze” – streszczenie w pigułce
„(…) człowiek nie jest stworzony do klęski - powiedział. - Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać”
Motywy literackie w „Starym człowieku i morze”
Symbolika „Starego człowieka i morza”
Motyw przyjaźni w opowiadaniu „Stary człowiek i morze”
Problem dumy, zwycięstwa i klęski w opowiadaniu „Stary człowiek i morze”
Kompozycja i struktura opowiadania „Stary człowiek i morze”
Styl i narracja opowiadania „Stary człowiek i morze”
Plan wydarzeń opowiadania „Stary człowiek i morze”
Biografia Ernesta Hemingwaya
Pierwowzór Santiago?
Ekranizacje opowiadanie "Stary człowiek i morze"
Kalendarium twórczości Ernesta Hemingwaya
Kim był Joe DiMaggio?
„Szczęście jest czymś, co przychodzi pod wieloma postaciami, więc któż je może rozpoznać?”
Wielcy o Hemingwayu
Najważniejsze cytaty – „Stary człowiek i morze”
Bibliografia





Tagi:
Partner serwisu: